rozdział 5
Lincoln, Susan, Pam i Sofia z niecierpliwością czekali w umówionym miejscu wśród gęstego panamskiego lasu. To był ten dzień, to miejsce, ta pora. To tutaj mieli dotrzeć uciekinierzy, to tu miała pojawić się Susan z LJ’em, to tutaj miały rozważyć się losy ich wszystkich. Nagle w oddali dało się usłyszeć syreny alarmowe na podrywanie
- Cholera! Mam nadzieję że tym razem uda im się uciec.
- Gdzie oni są? Już powinni tu być – denerwowali się w bezczynnym oczekiwaniu. Nagle usłyszeli szelest liści podrwy, odgłosy łamanych gałązek i zobaczyli wyłaniających się uciekinierów.
- Alex!
- Teddy!
- James!
- Michael! – czwórka uciekinierów wpadła w objęcia oczekujących na nich ludzi.
- Co za śliczny obrazek, aż żal go psuć. – ostry głos Susan przerwał radosne powitanie
- Lincoln chciałbyś odzyskać syna? To przyprowadź do mnie James’a… - Lincoln automatycznie wyciągnął broń, złapał Whistlera i zaczął powoli, ostrożnie zbliżać się do Susan cały czas pilnując aby LJ’owi nie stała się krzywda jak poderwać dziewczynę?.
- Pozwól LJ’owi podejść do mnie a dostaniesz Whistlera! – zawołał Lincoln patrząc Susan prosto w oczy.
- Chodź tu i sam go weź! – Lincoln zbliżył się do Susan i syna. Pchnął Whistlera w stronę Susan a ona puściła LJ’a. Linc złapał syna w objęcia i pospieszni zaczął się z nim oddalać
- Stać! – krzyknęli ludzie z Firmy i wycelowali swoją broń w uciekinierów i ich rodziny.
- Zabierzcie Whistlera i odjedźcie stąd! – Wrzasnęła Susan celując w swych dotychczasowych towarzyszy. Ci z zaskoczeniem patrzyli jak niewiadomo skąd pojawiają się czarne terenowe samochody, wyskakują z nich ludzie z karabinami i celują w nich.
- Lincoln! Wsiadacie czy czekacie aż Oni was zabiją? – zapytała zakochana Susan patrząc z łobuzerskim uśmiechem na Lincolna.
- Chyba nie mamy wyboru – stwierdził Linc i pociągnął za sobą LJ’a i Michaela. Teddy, Susan, Alex i Pam szybko poszli w ich ślady i za flirtowanie uważane jest wszystko co chwilę wszyscy zniknęli we wnętrzu samochodu.
- Ale dlaczego… - zdążył zapytać Scofield gdy nagle zobaczył jak Susan całuje jego brata.
- Wysadźcie nas w porcie jak poderwać dziewczynę. Czeka tam na nas statek… jak chcecie też możecie się na niego zabrać – obwieściła spokojnie Pam siedząc na kolanach ukochanego Alexa.
- Dokąd płynie?- zapytał LJ
- Do Wenezueli, ale zatrzymuje się jeszcze w porcie w Brazylii – tam będzie randka czekała moja kuzynka z dziećmi. – powiedziała wtulona w Teddy’ego Susan. – Nareszcie będziemy razem…
Lincoln, Susan, Pam i Sofia z niecierpliwością czekali w umówionym miejscu wśród gęstego panamskiego lasu. To był ten dzień, to miejsce, ta pora. To tutaj mieli dotrzeć uciekinierzy, to tu miała pojawić się Susan z LJ’em, to tutaj miały rozważyć się losy ich wszystkich. Nagle w oddali dało się usłyszeć syreny alarmowe na podrywanie
- Cholera! Mam nadzieję że tym razem uda im się uciec.
- Gdzie oni są? Już powinni tu być – denerwowali się w bezczynnym oczekiwaniu. Nagle usłyszeli szelest liści podrwy, odgłosy łamanych gałązek i zobaczyli wyłaniających się uciekinierów.
- Alex!
- Teddy!
- James!
- Michael! – czwórka uciekinierów wpadła w objęcia oczekujących na nich ludzi.
- Co za śliczny obrazek, aż żal go psuć. – ostry głos Susan przerwał radosne powitanie
- Lincoln chciałbyś odzyskać syna? To przyprowadź do mnie James’a… - Lincoln automatycznie wyciągnął broń, złapał Whistlera i zaczął powoli, ostrożnie zbliżać się do Susan cały czas pilnując aby LJ’owi nie stała się krzywda jak poderwać dziewczynę?.
- Pozwól LJ’owi podejść do mnie a dostaniesz Whistlera! – zawołał Lincoln patrząc Susan prosto w oczy.
- Chodź tu i sam go weź! – Lincoln zbliżył się do Susan i syna. Pchnął Whistlera w stronę Susan a ona puściła LJ’a. Linc złapał syna w objęcia i pospieszni zaczął się z nim oddalać
- Stać! – krzyknęli ludzie z Firmy i wycelowali swoją broń w uciekinierów i ich rodziny.
- Zabierzcie Whistlera i odjedźcie stąd! – Wrzasnęła Susan celując w swych dotychczasowych towarzyszy. Ci z zaskoczeniem patrzyli jak niewiadomo skąd pojawiają się czarne terenowe samochody, wyskakują z nich ludzie z karabinami i celują w nich.
- Lincoln! Wsiadacie czy czekacie aż Oni was zabiją? – zapytała zakochana Susan patrząc z łobuzerskim uśmiechem na Lincolna.
- Chyba nie mamy wyboru – stwierdził Linc i pociągnął za sobą LJ’a i Michaela. Teddy, Susan, Alex i Pam szybko poszli w ich ślady i za flirtowanie uważane jest wszystko co chwilę wszyscy zniknęli we wnętrzu samochodu.
- Ale dlaczego… - zdążył zapytać Scofield gdy nagle zobaczył jak Susan całuje jego brata.
- Wysadźcie nas w porcie jak poderwać dziewczynę. Czeka tam na nas statek… jak chcecie też możecie się na niego zabrać – obwieściła spokojnie Pam siedząc na kolanach ukochanego Alexa.
- Dokąd płynie?- zapytał LJ
- Do Wenezueli, ale zatrzymuje się jeszcze w porcie w Brazylii – tam będzie randka czekała moja kuzynka z dziećmi. – powiedziała wtulona w Teddy’ego Susan. – Nareszcie będziemy razem…




